Strona główna >> ZAPROSILI NAS >> Władysław Pluta

Gdy przed laty na jednej z głównych ulic miasta pojawił się plakat przedstawiający młodego mężczyznę namydlającego twarz avant rasage od razu stało się jasne ,że w ikonosferze Krakowa zaistniało coś nowego. Intrygujący w przestrzeni publicznej, ekscentrycznie prywatny, a zarazem wyzbyty patosu obraz codziennej ,męskiej czynności opatrzony był ważnym tekstem: "Pamiętaj , 8 marca". W taki to właśnie sposób w początkach lat siedemdziesiątych na murach miasta debiutował Władysław Pluta. Zaskoczenie było całkowite. Nie dlatego, że w najbliższym otoczeniu brakowało plakatu. Było ich wiele, na ogół jednak dominowała poetyka malarska, o wymowie metaforycznej. Tu pojawiła się fotografia, i to wręcz amatorska bez artystowskich ambicji, a w tytule ostrzegający tekst i liternictwo jak z instrukcji BHP. Bezpośredniość i wesoła ostentacja przekazu Pluty zdumiewały. Szczególnie w kontekście sacrum państwowego święta. Intrygowały też niecodziennym poczuciem humoru i przewrotną koncepcją niewinnego , w gruncie rzeczy, szargania świętości. Nie wszystkim jednak , a były to czasy o zaostrzonym rygorze, ta nonszalancja przypadła do gustu. Istniały wtedy inne, bardziej pryncypialne wzorce świętowania 8 marca. Nic więc dziwnego ,że niedługo potem głos oburzenia przetoczył się w lokalnej prasie. Gorliwych stróżów obyczajowej poprawności nie brakowało. Na szczęście nie popsuło to humoru Plucie, kariery też mu nie złamało. Dla mnie to pierwsze spotkanie z artystą uświadomiło pokoleniową wspólnotę, było też znakiem, że warto przyglądać się przyszłym kolejom tak udanego debiutu.
Dalsza historia plakatu Pluty, upraszczając z konieczności ten bardziej złożony proces, to stopniowe odchodzenie od fotografii, a wiec fragmentu realnej rzeczywistości, na rzecz kreacji typograficznej. Litera i tekst dopełniające, ale i podporządkowane obrazowi przejmują teraz funkcje obrazu. Można mówić o narastającej fascynacji literą. Nie zapominajmy, że Pluta oprócz plakatu zajmuje się także projektowaniem książki. Książka jednak, bez względu na wkład artysty, jest niewolą dla litery, która jedynie pośredniczy w ujawnianiu znaczeń będąc, jak zauważono, „kratą mowy”. Większą szansę dla litery stwarza plakat. Ale to właśnie dzięki Plucie dowiedzieliśmy się o tym. W pracach z lat 90. aż do dziś uwalnia ją z ograniczeń tradycyjnej typografii. Daje jej swobodę i autonomię dotychczas nieznaną, mimo żywej przecież lekcji konstruktywizmu i poezji konkretnej. Poza plakatem, znanym i opisywanym już wielokrotnie, tendencja ta w sposób najbardziej wyrazisty ujawnia się w jego graficznych cyklach z lat 1994-2009.
Na wystawie prezentowane są, nie pokazywane dotąd w całości, trzy cykle z lat 1994, 1997,2009. Grafika warsztatowa jest raczej epizodem w rozległym dorobku artystycznym Władysława Pluty. Jak jednak świadczy chronologia artysta, być może odczuwając potrzebę pracy na własne zamówienie, powraca do niej systematycznie co kilka lat . Serigrafia jest więc jego najbardziej „bezinteresownym” dziełem . Zdradza mistrzowską rękę, podobieństwo do projektów użytkowych, wolna jest już jednak od przynależnej im warstwy informacyjnej, bardziej też ascetyczna, ograniczona do czerni i bieli. W przeciwieństwie do plakatu, który istnieje w odbiorze masowym, o grafikach tych mało kto wiedział, co nie przeszkodziło zaszczytnemu Honorowemu Wyróżnieniu pierwszego z cykli na Międzynarodowym Biennale Grafiki w Bhopal w 1995 roku.
Artysta podejmuje w plakacie zadanie na temat, przekazuje informację szerokiemu gremium, w grafice natomiast odczuwa potrzebę dystansu. W tytułach cykli ( Martwa natura, Kwiaty, Krajobraz) odwołuje się do klasycznych podziałów „sztuk pięknych”, narzuca systemowe ramy. Czujemy jednak, że szykuje nam niespodziankę niewiele mającą wspólnego z tradycją. Nie wierzymy przecież w Plutę jako twórcę realistycznej patery z owocami, zmysłowego bukietu, czy malowniczego landszaftu. I rzeczywiście rodzajowy podział jest jedynie pretekstem, może też ironicznym podkreśleniem wymiany pola walki. Chwilowo odchodzę od sztuk użytkowych, zdaje się mówić artysta, drwiąc równocześnie ze sztuczności zamierzchłych już podziałów. I daje nam Martwą naturę, Kwiaty, Krajobraz. Są to obrazy stwarzane z liter różnicowanych wielkością, kształtem i aranżacją. Luźno rozrzucone , często tworzą przestrzenny rebus, kontrast czerni i bieli, negatywu i pozytywu. Składają się w tytułowe słowa, tworząc równocześnie tytułowy obraz. Czytamy je więc i oglądamy. Stwarza to nową jakość i litery i obrazu. Pluta podejmuje grę między swobodą graficznego znaku, a rygorem typografii, fizyczną przestrzenią obrazu, a jej konceptualnym wymiarem, znaczącym i znaczonym . Zrozumiałe jest więc, że nie chodzi o zmysłowy obraz przedstawianej rzeczywistości, lecz o jej werbalno-plastyczno-pojęciową syntezę. Tym bardziej uniwersalną i mobilizującą wyobraźnię, że tytułowy zapis (już nie podpis) pojawia się w kilku językach: Martwa natura, Still Leben, Still life, Natjur mort. Podobnie w następnych cyklach.
W ten sposób tradycyjne, rodzajowe standardy malarstwa i grafiki – nie- przypadkowo przez artystę podjęte – stają się polem semantycznej gry. Oczywiście nie obce mu są wspomniane już tradycje poezji konkretnej i konstruktywizmu. W swobodzie i spontaniczności działania jest jednak bardziej radykalny. Do tego dochodzi poczucie humoru, fantazja i maestria dizajnu, co czyni go mistrzem rozpoznawalnym i docenianym nie tylko w bliskim otoczeniu. Litera w twórczości Pluty zyskuje nowe życie i autonomię plastycznego znaku. Jest żywą formą wyzwalającą się ze sztywnych reguł porządku typografii. Funkcja podporządkowania , gdy była literą obrazu, staje się funkcją dominacji: obrazem litery.
Tak się złożyło , że w galeryjnej praktyce najczęściej spotykaliśmy się z Władkiem Plutą artystą książki i dizajnerem. XX -lecie galerii, które obchodzimy w tym roku, jest chyba właściwym momentem , aby o tej ważnej współpracy wspomnieć. A zaczęło się już dawno, od wspomnianego już spotkania pamiętnego marca. Potem były wspólne rozmowy na Wydziale Komunikacji Wizualnej Form Przemysłowych ASP w Krakowie i wynikający z nich telewizyjny reportaż pt. Patrz i orientuj się. Gdy z początkiem lat 90. pojawiła się idea galerii grafiki i rysunku , jej logo zaprojektował Władek. A jak już galeria to i towarzyszące jej wydawnictwa. Nie były to rutynowe zlecenia, lecz wspólne towarzyskie spotkania, burza mózgów inicjowana przez artystę znajdującego formę dla różnorodnego, chaotycznego często materiału. Tak rodziły się katalogi wystaw zbiorowych ( Portret Ironiczny. Groteska we współczesnej grafice krakowskiej , 1993, Żywioł i metoda, 1994) i bliźniacze serie katalogów wystaw indywidualnych. Druki projektowane przez Władka nigdy nie były, co zdarzało się tu i ówdzie, pojemnikiem wypełnionym w sposób mniej lub bardziej przypadkowy literą i obrazem, lecz dynamiczną konstrukcją oddziałującą logiką i autonomią formy. Zrozumiałe więc ,że te konceptualne ujęcia rzutowały niejednokrotnie na towarzyszącą wystawę. Stawały się też obiektem naśladownictwa. Co ważniejsze jednak zaczęły być postrzegane przez branżę, wielokrotnie nagradzane i wyróżniane na corocznych konkursach Polskiego Towarzystwa Wydawców Książki . Wystarczy wymienić kilka z nich; katalogi do wystaw Stanisława Wejmana ( Mniejsza czerwona suknia, 2004; Dynia, 2005 ) i Anny Sobol-Wejman ( Siedzące , 2010 ), Chorągwie Jerzego Panka (2008), a ostatnio katalogi Krzysztofa Skórczewskiego, Utopia, Natura, Podróż wyróżniane w latach: 2008, 2009,2011 . Nie zabrakło też najbardziej prestiżowego tytułu Najpiękniejszej Książki Roku 2003 dla albumu pt. Dante Jerzego Panka.
Na XX-lecie artysta zgotował galerii miłą niespodziankę. Jubileuszową „wiązankę” Flora, cykl 20 okolicznościowych, drobnych serigrafii, rok po roku przyjmujących formę kwiatu, odmierzając tym samym upływ naszego wspólnego czasu. Przyjmujemy ten bukiet z podziękowaniem. Nie obawiamy się też, że liczba ( która tym razem jest znakiem artysty) nieuchronnie prowadzi nas w nową erę cyfrową. Nie uwierzy w to nikt kto zna i galerię i artystę. ( Jan Fejkiel)
Władysław Pluta urodził się w 1949 roku w Jeleniu. W roku 1968 ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie. W latach 1968 – 1974 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Form Przemysłowych. Dyplom uzyskał w pracowni prof. Ryszarda Otręby. W 1974 roku rozpoczął pracę pedagogiczną w Katedrze Komunikacji Wizualnej Wydziału Form Przemysłowych macierzystej uczelni, gdzie obecnie jest profesorem. Uprawia projektowanie graficzne i grafikę artystyczną. Uczestniczy w wystawach w kraju i za granicą. Obok nagród w dziedzinie projektowania plakatu i książki otrzymał również wyróżnienia za działalność artystyczną i pedagogiczną. Od 20 lat współpracuje z Jan Fejkiel Gallery w Krakowie.
powrót

